0
Jak się zwał, tak się zwał, byleby się dobrze miał

Na apetyt nasi posłowie na pewno nie narzekają. Nie, nie chodzi o strawę dnia powszedniego, ale o stałe ułatwianie swojej pracy. Ułatwianie poprzez zwiększanie liczby asystentów. No, bo jakże bez nich, sami przecież nie daliby rady. Ostatnio parlamentarzyści zaaprobowali poprawki do Ustawy o Służbie Państwowej, w myśl której każdy poseł do swej pomocy mógłby mieć oprócz asystentów, także   doradców.  Etat doradcy miałby być lepiej opłacany niż pomocnika. No i pewnie, czemu nie dać skoro się płaci nie ze swojej kieszeni.
Jeżeli posłowie zaaprobują — a głupi by ten był, kto tego nie zrobi, wszak go to nic nie kosztuje — to na te dodatkowe nowo wymienione etaty doradcy trzeba milion euro rocznie. Co prawda, wiceprzewodniczący Sejmu, socjaldemokrata Algirdas Sysas jest bardzo stanowczy — jak na razie — w tej sprawie i mówi, że tego nie będzie, gdyż ta propozycja posłanki Dali Teišerskytė nie przejdzie. Ale wiedząc o tym, że posłanka sama o sobie jest zdania, że trzeba ją, posłankę, szanować, bo jest „wartością narodową” i ma być chroniona przez państwo, to sądzimy inaczej. Bo i pewnie trzeba ją i innych chronić od pracy.Jeżeli tych apetytów się nie poskromi, to trzeba będzie naród bronić od tych, których sami wybrali.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.